środa, 6 kwietnia 2011

Prosty przewodnik do świadomego życia w sieci

"Two thoughts cannot coexist at once: if the clear light of mindfulness is present, there is no room for mental twilight." ~Nyanaponika There

Nota edytorska: Jest to post gościnny Tylera Tervoorena z Advanced Riskology.

Czy czułeś kiedykolwiek, że jesteś dwiema różnymi osobami?

Wstajesz rano, jesz śniadanie i idziesz do pracy. Wychodzisz z przyjaciółmi i spędzasz czas z rodziną. Być może czytasz książkę zanim położysz się spać. W weekendy starasz się wyjść z domu – na wędrówkę po lesie albo odwiedzasz znajomych. To jest Twoje fizyczne Ty.

Oczywiście, pomiędzy tymi wszystkimi doświadczeniami, istniejesz również online, pisząc e-maile, surfując w sieci, aktualizując blog i zamawiając pizzę. To jest Twoje cyfrowe Ty. Piętnaście lat temu te dwa światy niemal nigdy się nie zderzały, ale dziś świat cyfrowy rozrósł się bardziej niż mogliśmy tego oczekiwać. Łączy nas natychmiast ze światem fizycznym przez mapy, oprogramowanie, urządzenia GPS. Manipulujemy nawet naszym fizycznym światem, żeby go bardziej zgrać z tym cyfrowym.

Dwa światy, które niegdyś istniały osobno od siebie, zderzyły się z korzyścią dla siebie. Żyjemy w cudownych czasach.

Ale co z wolnymi przestrzeniami i lukami? Jest mnóstwo możliwości online, żeby ukryć swoją prawdziwą tożsamość w świecie fizycznym i vice-versa. Te dwa światy się przenikają, ale tylko dlatego, że bardzo się staramy, żeby tak było.

Jak my, jako świadomi ludzie, możemy wypełnić te luki? Jak możemy:

  • Przeciągnąć linę pomiędzy tymi światami w sposób, który posuwa nas naprzód, bez czucia się przygniecionymi technologią?
  • Ujawniać naszą prawdziwą twarz, ale chronić naszą tożsamość i prawo do prywatności?
  • Dzielić się ze światem, ale tylko tym, co świat powinien zobaczyć?

Najprostszą odpowiedzią jest znaleźć połączenia, które już istnieją i skupić się na tych, które nas określają, ignorując resztę. Oto jak ja to robię. Bierz to, co działa i zostaw resztę.

Krok 1. Wybierz swojego awatara

W celu harmonijnego scalenia mojego cyfrowego i fizycznego świata po pierwsze zadaję sobie pytanie „kim chcę być?”.

Zwykle uważa się, że jesteś tym, kim jesteś, ale ja odrzucam ten pomysł. Tak, jesteś produktem swojego środowiska, ale jako wolna istota możesz zmienić swoje środowisko, jeśli tak wybierzesz. W świecie fizycznym to jest często niemożliwe do zrobienia. Jako dziecko nie masz wyboru miejsca swojego dorastania. Zmiana ta jest często również niemożliwa w przypadku osób dorosłych z powodu niesprawiedliwości społecznej.

Ale w cyfrowym świecie możesz dokładnie zdecydować kim być, gdzie iść i jak się zachowywać. To może powodować problemy jeśli starasz się stworzyć całkowicie nową personę (nieuczciwą i bezpodstawną reprezentację samego siebie), ale przeprowadzając to umiejętnie, możesz wynieść prawdziwego siebie na nowe wyżyny. Lepiej niż tworząc całkowicie nowego siebie, stwórz najlepszego siebie. Wybierz cechy, które u siebie lubisz i uwypuklij je online. Pozwól mniej atrakcyjnym stronom odejść na bok. Zaistnij w środowisku cyfrowym w sposób, który pozwoli Ci rozkwitać.

Kiedy się skupiam na tworzeniu poprawionej cyfrowej wersji mojego Ja, zauważam że te lepsze cechy przenikają również do mojej fizyczności.

Jest to bardzo ważne również przy tworzeniu związków. Ludzie którymi się otaczasz online i offline powodują, że stajesz się podobny do nich. Nie zostawiaj tego przypadkowi; uważaj z jakimi przyjaciółmi przestajesz.

Krok 2. Zbuduj swój cyfrowy dom.

Kiedy zadecydowałem, że przeniosę najlepszą część mnie do cyfrowego świata, potrzebowałem miejsca, w którym mógłbym to zrobić. Potrzebowałem cyfrowego domu – niewielkiej przestrzeni w sieci, którą mógłbym posiadać.

Są setki miejsc jak Facebook, About.me i inne, które oferują prosty sposób, żeby to zrobić, ale nie sądzę, że to jest on najlepszy na stworzenie świadomej cyfrowej persony, ponieważ takie usługi t pojawiają się i znikają. Często mają ograniczenia, które mogą nie służyć Ci dobrze. Zamiast korzystać z nich załóż bardzo prostą własną stronę, na której będzie twoja historia. Użyj swojego prawdziwego imienia albo jego wariacji dla domeny, jeśli nazwa jest już zajęta. Oto kilka osób, które zrobiły to dobrze:

W świecie fizycznym nie zbudowałbyś swojego domu w miejscu należącym do kogoś innego i nie wysłałbyś ludzi do swoich sąsiadów w celu zasięgnięcia informacji o Tobie, więc dlaczego miałbyś tak robić w świecie cyfrowym? Częścią prowadzenia świadomego życia jest zrozumienie, że cyfrowe i fizyczne światy mogą być różnymi miejscami, ale działają w ten sam sposób, ponieważ oba prowadzisz Ty.

Jeśli pytasz „dlaczego miałbym potrzebować strony w sieci, jeśli nie mam aspiracji do bycia aktywnym online?”, moja odpowiedź jest taka, że jeżeli w ogóle masz jakieś aspiracje, to znaczy, że masz aspiracje do działania online. Nawet jeśli nie zdecydujesz się na uczestniczenie w cyfrowym świecie, twoja tożsamość online istnieje równolegle a Ty po prostu nią nie zarządzasz.

Bądź świadomy w cyfrowym świecie i aktywny w tworzeniu tak dobrego siebie, jak to tylko możliwe.

Krok 3. Stwórz niezbędne „ambasady”.

Tempo w świecie cyfrowym jest szybkie. Nowe trendy pojawiają się, istnieją, zanikają i ewoluują z zastraszającą prędkością. Jeśli bym próbował nadążać za nimi, byłbym przytłoczony. Żeby być na czasie muszę czyścić przestrzeń przez eliminację czegoś innego. Dobra praktyka, ale jeśli nie robię tego intencjonalnie, kończę na porzucaniu wspaniałych środków dla pewnych klęsk. Z drugiej strony, jeśli się zatrzymam i przestanę rozwijać moje cyfrowe ja, skończę jako stary, odrzucony, przerażony technologią.

To czego potrzebujemy to świadome podejście do rozwoju naszej cyfrowej obecności. Jeśli moja osobista strona jest moim cyfrowym domem, wtedy moje społeczne profile na Facebooku i Twittterze są moimi „ambasadami”. „Ambasady” istnieją w celu utrzymywania kontaktów z „dalekimi krajami” i jako punkt wyjściowy dla ludzi, którzy chcą się połączyć ze mną poza moją bazą domową bez naprzykrzania się i zwracania mojej uwagi.

Skup się na rzeczach niezbędnych. Dbaj o utrzymywanie kontaktów w portalach społecznościowych tam gdzie to ma sens i jest korzystne, jednak nie pozwól im stać się twoim drugim domem. Posiadanie wielu domów spowoduje nieład w twoim cyfrowym świecie dokładnie tak, jak to się dzieje w świecie fizycznym. Facebook powinien służyć Tobie, a nie odwrotnie.

Krok 4. Zerwij kontakty z destrukcyjnymi społecznościami.

Tak, jak życie w świecie fizycznym, życie cyfrowe jest procesem i jest ciężko posuwać się naprzód jeśli jestem obciążony rzeczami z przeszłości, które już więcej mi nie służą.

Jeśli mój dom staje się zbyt pełen muszę pozbyć się rzeczy zbędnych, żeby móc znów żyć wygodnie. Jeśli umawiam za dużo spotkań lub robię podwójne rezerwacje (robię to częściej niż chcę się do tego przyznać), muszę grzecznie kilka odwołać. Te reguły są tak samo prawdziwe online.

  • Usuń swoje stare profile w portalach społecznościowych. Uwolnij się, żeby odkryć nowe cyfrowe społeczności.
  • Usuń swoje stare prace, które wciąż są online. Jeśli stworzyłeś w sieci rzeczy, które już dłużej nie określają kim jesteś lub kim chcesz być, usuń je. Nie żałuj utraty swoich dzieł, świętuj przejście do nowej ery.
  • Przestań odwiedzać strony z wiadomościami i karmić się najnowszą apokalipsą. Wyrzuciłem mój telewizor dwa lata temu i to była najlepsza decyzja jaką kiedykolwiek podjąłem. Moi przyjaciele informują mnie co się dzieje. Czują się wtedy ważną częścią mojego dnia. Uwalnia to mój umysł, żebym mógł się zająć bardziej kreatywnymi rzeczami.
  • Zrezygnuj z subskrypcji listów z aktualnościami. Przejrzyj swoje e-maile i zrezygnuj z otrzymywania jakiegokolwiek listu z aktualnościami.
  • Otwórz swój program do czytania kanałów RSS i usuń każdy blog. Jeśli się okaże, że czegoś Ci brakuje wróć i dodaj go ponownie.

Czuj się wygodnie w pozbywaniu się swoich przeszłych żyć i przekształcaniu je w nowe.

Zmieniaj się regularnie i obserwuj jak Twoje fizyczne i cyfrowe światy zderzają się w sposób, który może być wyłącznie spowodowany przez świadome i celowe podejście.

Jeżeli chcesz bardziej się zagłębić w ten temat, oto kilka narzędzi, które wykorzystuję, żeby w jak najprostszy sposób scalić moje fizyczne i cyfrowe życia:

  • 1Password: szybki i łatwy sposób organizacji haseł w celu zapewnienia bezpieczeństwa Twojej fizycznej tożsamości w cyfrowym świecie.
  • RescueTime: wyrabia nawyk skupiania się na rzeczach istotnych, w czasie gdy inne rzeczy odwracają uwagę.
  • DropBox: jedno miejsce w cyfrowym świecie, gdzie mogę trzymać wszystko czego potrzebuję, bez względu na to gdzie się znajduję.
  • Gogle Docs: upraszcza przestrzeń roboczą i umożliwia utworzenie jej gdziekolwiek.
  • Tungle.me: łatwe zarządzanie fizyczną i cyfrową tożsamością.
  • Google Alerts: nie marnuj czasu przeszukując sieć; pozwól informacjom przyjść do Ciebie.

Przeczytaj więcej na ten temat. w cyfrowym domu Tylera (Advanced Riskology) lub miej jego myśli przed swoimi oczami poprzez subskrybcję jego newslettera.

środa, 23 marca 2011

W jaki sposób trenuję: fitness dla każdego

Nie uprawiam sportu po to, żeby zrzucić zbędne kilogramy i dobrze wyglądać, z kimś wygrać lub zrobić na kimś wrażenie. Nie trenuję po to, żeby mieć większe mięśnie albo pochwalić się „sześciopakiem”.

Trenuję, bo uwielbiam to robić. I ponieważ jest to moje życie.

Jak pisałem w zeszłym tygodniu, obecnie jestem w najlepszej formie w całym swoim życiu. Nie jest to zbyt imponujące - choć jestem w lepszej kondycji niż większość ludzi, jest wielu znacznie bardziej wysportowanych ode mnie. Potrafią dłużej i szybciej biegać, więcej udźwignąć, wykonywać intensywniejsze treningi, lepiej pływać i jeździć na rowerze, uprawiać każdy sport lepiej ode mnie.

Mimo to jestem dość wysportowany. Jeśli zechcę, mogę biec przez dwie godziny lub iść na całodniową pieszą wycieczkę. Mogę zrobić rozsądną ilość pompek i podciągnięć. Umiem biegać sprintem i skakać. Najlepiej zaś umiem bawić się z moimi dziećmi, ścigać się z nimi i mobilizować je, żeby za mną nadążyły (zazwyczaj to ja wygrywam).

Nie mówię tego, żeby się pochwalić, ale żeby pokazać, że to możliwe. Tylko pięć lat temu byłem w strasznej kondycji: prawie o 30 kilogramów cięższy, nie potrafiłem biec dłużej niż 10 minut. Paliłem papierosy, jadłem niezdrowe jedzenie i nigdy nie ćwiczyłem. Najintensywniejszą moją czynnością było podniesienie do ust piwa i pokonanie trasy do lodówki.

Sytuację tę zmieniłem diametralnie i jeśli wy też jesteście „leniami kanapowymi” ciągle oglądającymi telewizję i macie kilka kilogramów nadwagi – wam też się może to udać. Nie jestem jakimś nadczłowiekiem, ale normalnym żonatym facetem z megatoną dzieci (szóstką). Jak udało mi się tego dokonać? Czytaj dalej. Ten krótki poradnik nie jest dla tych, którzy chcą pójść dokładnie moimi krokami, ale dla osób szukających przydatnych informacji.

W zeszłym tygodniu pisałem o swojej diecie. W tym tygodniu udostępnię wam swój program ćwiczeń.

Co robię?

Ogólnie rzecz biorąc, jeśli chodzi o sport jestem jednocześnie minimalistą i maksymalistą. Minimalistą, ponieważ uważam, że aby osiągnąć dobrą kondycję nie potrzeba żadnego (albo niewiele) sprzętu, a maksymalistą, ponieważ jestem gotowy spróbować (prawie) wszystkiego.

Kulturysta może drwić sobie z biegaczy, którzy biegają długo i powoli, ale nie mają mięśni, a biegacze drwią sobie z kulturysty, który codziennie podnosi ciężary, ale ma za to duży brzuch. Crossfitter może drwić z tych, którzy nie trenują tak intensywnie jak on, a triatlonista szydzić z tych, którzy nie są w stanie trenować tak długo, jak on sam.

Zgadzam się z nimi wszystkim, ale z nikogo nie robię sobie drwin.

Biegam, ale także jeżdżę na rowerze (w przeszłości trochę pływałem, ale ostatnio niewiele). Nie boję się podnoszenia ciężarów albo wykonywania ćwiczeń siłowo-wytrzymałościowych z wykorzystaniem masy/ciężaru własnego ciała. Bardzo dużo chodzę. Trenuję rzuty workami piasku, podciągnięcia na gałęziach drzew, biegam sprintem, ścigam się z dzieciakami pod górkę, chodzę na wędrówki, uprawiam pchanie sań, biorę udział w zawodach na pompki (np. 100 pompek w 5 minut) albo na skoki z wypadem (ciekawe jak szybko potraficie zrobić 300), wymachuję odważnikami, gram w piłkę nożną albo kosza, albo po prostu bawię się z dziećmi.

Przebiegłem kilka maratonów i mam za sobą kilka krótkich triatlonów. Brałem też udział w kilku krótszych wyścigach: półmaratonach, biegach na 10000 i 5000 metrów, a w międzyczasie robiłem inne zwariowane rzeczy.

Jeśli czekacie na jakiś konkretny program ćwiczeń ode mnie...Nie mam żadnego. Układam go na bieżąco i przy okazji dobrze się bawię.

Ogólne wskazówki:

  • Najważniejszą dla mnie rzeczą jest dobrze się bawić.
  • Jestem aktywny każdego dnia.
  • Odpoczywam kiedy tylko tego potrzebuję i nie czuję się wtedy winny – odpoczynek jest dobry!
  • Często łączę fitness z aktywnością towarzyską: wędrówki z przyjaciółmi, Crossfit z innymi znajomymi, trening Bodyrock.tv z moją żoną Evą (ich nagrania są znakomite!).
  • Zawody to także dobra zabawa. Wyszukajcie je w Internecie i dołączcie się. Zorganizujcie zawody z przyjacielem, współmałżonkiem lub w grupie.
  • Lubię łączyć różne formy aktywności. Jeśli wykonuję tylko jeden rodzaj ćwiczeń, wtedy czerpię korzyści tylko z jednego rodzaju fitnessu. Poza tym robienie tylko jednej rzeczy szybko mnie nudzi.

Możecie sprawdzić mój automatycznie uaktualniony blog dotyczący treningu (a poprzez „automatyczne uaktualnienie” mam na myśli zmianę dokumentu html poprzez jego ręczne kodowanie i następnie ręczne załadowanie do serwera).

Mój miesiąc Crossfit (trening ogólnosprawnościowy)

W styczniu dołączyłem do mojego przyjaciela, Scotta Dinsmore’a, trenując w San Francisco Crossfit. Ukończyliśmy podstawowy kurs trwający trzy dni w tygodniu przez dwa tygodnie i było to naprawdę trudne zadanie. Potem przez dwa tygodnie uczęszczaliśmy na regularne zajęcia Crossfit i to dopiero było zabójcze!

Jeśli nie wiecie zbyt wiele o Crossfit, pamiętajcie o jednym – zajęcia te są zwariowane. Są to krótkie, ale intensywne treningi funkcjonalne – burpees, barbell thrusters, podciągnięcia, pchanie sań, bieg na 400 metrów, skoki nad skrzynką, rzut piłką lekarską o ścianę, martwy ciąg, wymachiwanie ciężarkami i inne szalone rzeczy, które wymyśli trener.

Nie są to ćwiczenia dla tych, co się boją. Mnie to się szalenie podoba. Pewnie jeszcze pójdę na kilka zajęć, ale mam zamiar połączyć je z innymi ćwiczeniami.

Jak mnie się udało?

Obecnie mogę wykonać ćwiczenia, których nie potrafiłem pięć lat temu. Jeśli nie trenujecie regularnie – nie polecam ich wam. Rozpocznijcie od ćwiczeń łatwiejszych.

Zaczynałem od przebiegnięcia 850 metrów. Ciężko było! Ale biegałem co drugi dzień przez dwa tygodnie i wkrótce byłem już w stanie przebiec ponad 1,5 kilometra, potem ponad 3 kilometry. Wkrótce polubiłem bieganie.

Klucz do sukcesu jest następujący: załóżcie buty i wyjdźcie z domu. Skupcie się na tym, co sprawia wam przyjemność.

  • Jeśli ćwiczenia w ogóle wam się nie podobają, znajdźcie sobie kompana i ćwiczcie razem z nim/z nią podczas rozmowy. Idźcie na dziarski spacer i uprawiajcie sport, który lubicie. Nie musicie biegać. Jeśli lubicie pływanie albo piłkę nożną – uprawiajcie te sporty. Znajdźcie dla siebie wyzwanie i zaproście towarzysza.
  • Zacznijcie powoli. Jeśli przesadzicie już na samym początku, nie będziecie chcieli powrócić do właśnie rozpoczętego treningu i wkrótce zupełnie zaprzestaniecie. Jeśli rozpoczniecie na spokojnie, nie będziecie mieli wymówki, żeby przestać.
  • Stopniowo zwiększajcie ilość i długość wykonywanych ćwiczeń, ale nie jednocześnie. Możliwe, że pełni entuzjazmu będziecie chcieli zwiększyć tempo za szybko. Jest to błąd początkujących i często prowadzi do przetrenowania i urazów. Przed wami długa droga.
  • Nie zapominajcie o odpoczynku. Odzyskanie sił po treningu jest niezwykle ważnym elementem samego treningu. Większość ludzi (w tym i ja sam) ma tendencję do przetrenowania i zbyt krótkiego odpoczynku. Prowadzi to, po raz kolejny, do przetrenowania i urazów. Przeszedłem przez to sam i nie należy to do przyjemności.
  • Zapisujcie swój postęp. Nie jest to absolutnie konieczne, ale tak naprawdę - jest. Jeśli nie zalogujecie swoich postępów, nie będziecie w stanie ich dostrzec. Spojrzenie wstecz na swoje treningi i zaobserwowanie postępu jest niezwykle motywujące. Jeśli wytrwacie przez kilka miesięcy lub dłużej będziecie w stanie dostrzec, co robiliście źle – jeśli przetrenowaliście, wtedy zapiski to pokażą.

Kolejne kroki

Jeśli dopiero zaczynacie, polecam wam pójść za radą z poprzedniego paragrafu. Rozpocznijcie od łagodnych ćwiczeń i powoli zwiększajcie ich ilość, a także połączcie je z wydarzeniem przyjemnym i towarzyskim. Obserwujcie swoje postępy.

Sugeruję wam połączyć różne ćwiczenia i podjęcie wyzwań. Znajdźcie sobie różnych towarzyszy do treningów, rozmawiajcie i rywalizujcie.

Jednymi z moich ulubionych źródeł inspiracji są:

  • Bodyrock.tv: Świetne treningi i piękne nagrania.
  • Crossfit: Intensywne! Polecam wypróbowanie “Brand X Scaled Workouts” w sekcji “Start Here” w pasku bocznym. Jest to forum, gdzie każdy trening dnia jest dopasowany do różnych poziomów. Zacznijcie na poziomie niższym i wspinajcie się stopniowo w górę.
  • Ross Training: Znakomity wszechstronny fitness, a także instrukcje dotyczące stworzenia własnego taniego sprzętu treningowego.
  • Mark’s Daily Apple: Nie zgadzam się ze wszystkimi jego zaleceniami dietetycznymi, ale rady dotyczące treningu są znakomite.

czwartek, 10 marca 2011

Krótki przewodnik po życiu

a brief guide to life

"Wystarcza nam kilka silnych instynktów i parę prostych zasad" ~Ralph Waldo Emerson

Życie może być niewiarygodnie skomplikowane, jeśli na to pozwolić. Sugeruję by je uprościć.

Cytat Thich Nhat Hanh, który ukradłem jako podtytuł tej strony, jest najkrótszym przewodnikiem po życiu, jakiego możesz potrzebować:

"Uśmiechaj się, oddychaj i zwolnij."

Jeżeli będziesz żyć według tych pięciu słów, poradzisz sobie całkiem nieźle. Dla tych, którzy potrzebują odrobinę więcej pomocy, przekułem lekcje, których się (jak dotąd) nauczyłem w kilka wskazówek, lub raczej przypomnień.

I jak zawsze, zasady te są po to by je łamać. W przeciwnym razie życie nie byłoby wcale fajne.

krótki przewodnik

mniej telewizji, więcej czytania
mniej zakupów, więcej czasu na świeżym powietrzu
mniej bałaganu, więcej przestrzeni
mniej pośpiechu, więcej powolnych działań
mniej konsumpcji, więcej kreacji
mniej "śmieciowego", więcej prawdziwego jedzenia
mniej nieefektywnej pracy, więcej rzeczywistego działania
mniej jazdy samochodem, więcej spacerów
mniej hałasu, więcej czasu z samym sobą
mniej skupienia na przyszłości, więcej na teraźniejszości
mniej pracy, więcej rozrywki
mniej zmartwień, więcej uśmiechu
oddychaj