środa, 9 lutego 2011

Nieustanny ścisk w środku - Przewodnik minimalisty po spokoju wewnętrznym

"Pomiędzy bodźcem a reakcją jest pewien odstęp czasu, w którym dokonujemy wyboru reakcji. W reakcji tej leży nasz rozwój i nasza wolność" ~Victor Frankl

Nota redaktora: Jest to post gościnny dr Gail Brenner, autorki bloga A Flourishing Life.

Czy jesteś gotów walczyć o swój spokój wewnętrzny? Mniej czynności i lepsza organizacja z pewnością upraszczają sprawę. Jednak dopóki nie rozprawisz się z tym, co uciska cię w środku, twoje życie pozostanie skomplikowane, a błogosławieństwo wewnętrznego spokoju – ciągle ci się wymykać.

Wewnętrzny spokój pojawia się wtedy, kiedy kończy się wewnętrzna wojna. Przestajemy szukać rozwiązania naszych problemów poza nami samymi, a zamiast tego zwracamy swoją uwagę do wewnątrz po to, aby pogodzić się ze swoimi przeżyciami. Ten prosty gest uwagi i troski ma znaczenie rewolucyjne. Leczy, uspokaja, i porządkuje lepiej niż cokolwiek innego.

Z mroku do światła

Jesteśmy ekspertami w zaprzeczaniu swoich doznań i przeżyć. Weźmy na przykład każdy nawyk, który nam nie służy – nałóg zakupów czy pracoholizm, samokrytykę, zazdrość. Jeśli wyśledzimy gdzie mają one swój początek, znajdziemy oczekiwania lub uczucia, których unikamy.

Te ukryte aspekty nas samych rozwijają się, kiedy je ignorujemy, pozwalając strachowi, pragnieniu i naszym brakom nieświadomie kierować naszym zachowaniem. Dopiero kiedy nasza świadomość je zdemaskuje, jesteśmy w stanie dostrzec mechanizm ich działania i możemy dokonać innego wyboru. Bez dalszego konfliktu. Bez dalszego chaosu. Wreszcie – w spokoju.

Wydobywanie na światło dzienne naszych doznań i przeżyć wewnętrznych jest jak poszukiwanie skarbu. Każdy z nich jest jak okruszek chleba wyprowadzający nas z pustyni niezadowolenia w światło zwyczajnego, świadomego, cudownego jestestwa. Kończy się cierpienie, a zaczyna wolność pozostawiając nas otwartymi na szczęście, zdumienie, radość i kreatywność.

Jak to zrobić

Dogłębne poznanie tych bodźców, które nas unieszczęśliwiają wymaga odwagi i otwartości. Przygotujcie się na tę podróż poprzez gotowość:

  • na szczerość
  • na ból, ale bez użalania się nad sobą
  • na puszczenie w niepamięć przeszłości i chęć zmiany
  • na zastanowienie się nad swoim nowym życiem wewnętrznym bez stresu i niepokoju
  • na szczęście i spokój

Teraz rozpocznijcie swoje poszukiwania. Ukazanie się sobie jako wspaniała osoba jest jedną z najbardziej rozsądnych i ludzkich gestów jakie możemy wykonać.

  1. Jeśli coś cię unieszczęśliwi, zamiast rozwiązać to w typowy dla siebie sposób, zatrzymaj się i weź głęboki oddech.
  2. Zwróć uwagę na proces myślowy, uczucia i towarzyszące ci odczucia cielesne. Nie denerwuj się – po prostu bądź ciekaw. O czym myślisz? Jaka jest energia tych myśli? Jakich doświadczasz uczuć i doznań fizycznych? Pytania te pozwolą ci zapoznać się z mechanizmem własnych nawyków, aby nie mogły one dłużej tobą kontrolować.
  3. Znajdź w sobie najczulsze miejsce – to miejsce, które powoduje, że "rozpływasz" się na widok szczeniąt, małych dzieci czy najdroższych ci osób. Przelej tę miłość w napięcia i bolesne uczucia. Jest to balsam kojący, który rozluźnia wewnętrzny ucisk.
  4. Wypłucz i powtórz za każdym razem, kiedy sobie nie radzisz.
  5. Podążaj do przodu w sposób, który wspomaga klarowność umysłu, szczęście i dobre samopoczucie.

Przykład 1: Chowanie urazy

Powiedzmy, że przez 10 czy 20 lat chowasz do kogoś urazę. Aby podtrzymywać to uczucie musisz w kółko przypominać sobie, co powinno, a co nie powinno było się wydarzyć. Czujesz wewnętrzne wzburzenie, a ta reakcja uruchamia się za każdym razem, kiedy stajesz twarzą w twarz z osobą lub sytuacją, które przywołują te wspomnienia. Nie w taki sposób powinno się żyć.

Twoje myśli na temat tego, co się stało nieustannie cię blokują. Uwolnij się poprzez puszczenie w niepamięć tych wydarzeń i przeanalizuj swój ból. Rozłóż go na części pierwsze – myśli i doznania fizyczne. Jest to doświadczenie, które przez cały ten czas nie dawało ci żyć. Pokochaj te uczucia, a potem z nowym spojrzeniem rusz do przodu.

Proces ten nie pomoże ci pogodzić się z tym, co się stało i nie ma nic wspólnego z innymi osobami. Jest to wybór, którego dokonujesz na rzecz spokoju i szczęścia.

Przykład 2: Problemy w związku

Ilu z nas obarcza partnera winą za problemy w związku? Dajemy się złapać w pułapkę "gdyby tylko" – gdyby tylko nasz partner się zmienił, wtedy byłbym spokojniejszym człowiekiem. Takie nastawienie nie rozwiąże problemu, ponieważ opierasz swój spokój na czymś, czego nie możesz kontrolować – co mówią i robią inni.

Jeśli twój związek cię stresuje, pogódź się ze swoją reakcją. Skieruj swoją troskę wewnątrz, aby z miłością powitać uczucia frustracji, rozczarowania i strachu, które zostały w tobie uruchomione. Nawet jeśli nie spodoba ci się to, co sobie uświadomisz, jeśli zaakceptujesz rzeczy takimi, jakie są, jesteś w zgodzie z sobą. Świadomość roli, jaką odegrałeś w rozwiązaniu tego problemu, otwiera możliwości eksperymentowania z nowymi, ludzkimi rozwiązaniami.

Przykład 3: Zwyczaje i nałogi

Być może poddajesz się kompulsywnym zachowaniom, które obejmują twoje czyny, myśli i uczucia. Wszystkie prowokacyjne zwyczaje maskują niezbadane emocje, zazwyczaj strach czy smutek.

Czy chcesz sprowadzić spokój do swojego świata wewnętrznego? Zatrzymaj się, złap oddech i przenieś swoją pełną dobroci troskę na uczucia, których do tej pory unikałeś. Pokochaj je za każdym razem, kiedy się pojawiają. Następnie przyjmij radę Leo dotyczącą zmiany nawyków i jesteś na dobrej drodze do samowyzwolenia.

Czy widzisz wartość w uświadomieniu? Możesz rozluźnić każdy wewnętrzny ucisk, kiedy zwrócisz na niego swoją troskę. Zacznij od tego, to trapi cię obecnie i pamiętaj o tym, że każdy moment świadomości wszystko upraszcza.

Proces uświadamiania nie jest panaceum, które z miejsca wyleczy wszystkie dolegliwości. Zauważysz jednak pewne zmiany – przestrzeń, swobodę, głębię spokoju, o których nie wiedziałeś, że są możliwe.

Dr Gail Brenner jest psycholożką, która pisze blog A Flourishing Life. Pozostań w kontakcie i subskrybuj jej feed RSS.

środa, 26 stycznia 2011

Dlaczego nie dbam o sukces

"Nie staraj się zostać człowiekiem sukcesu, lecz człowiekiem wartościowym." ~Albert Einstein

Wielu ludzi z mojego środowiska pisze o tym jak odnieść sukces. Ja staram się unikać tego tematu. Po prostu nie uważam że jest to ważne.

To może wydawać się dziwne: jaki nieudacznik nie chce odnieść sukcesu?

Ja. Ja jestem tym nieudacznikiem.

Oczywiście główny problem to zdefiniowanie sukcesu... czy to oznacza bycie sławnym; bogatym; stworzenie biznesu, który zmieni świat; wymyślenie poglądu, który zmieni ludzkie życie; pomaganie innym; bycie szczęśliwym? Tak wielu ludzi o ideałach podobnych do moich, odrzuciłoby tradycyjną definicję sukcesu czyli: bycie bogatym, sławnym, wydanie bestselleru lub stworzenie ogromnego biznesu. Nie po to się żyje.

Ci wszyscy ludzie, w mojej książce, mają rację. Jeśli jedyną rzeczą do której dążysz są pieniądze, zrobisz okropne rzeczy, żeby je zdobyć. Jeśli jedyne czego pragniesz to udany interes, będziesz oszukiwał ludzi żeby go zdobyć. Jeśli wszystkiego czego pragniesz to sława, poświęcisz swoją godność, żeby ją osiągnąć.

Moja książka pewnie mogłaby się znaleźć na liście bestsellerów New York Times'a, jeśli bardzo bym się o to starał. Jednak nie zależy mi na tym tak bardzo. Poza tym wiem, że musiałbym robić różne rzeczy, których nie chciałbym robić, żeby się tam dostać. Musiałbym składać obietnice, których nie mógłbym dotrzymać; przekonywać ludzi, szukających odpowiedzi których nie znam; naciągać ich, by kupili moją książkę.

Mógłbym zarabiać o wiele więcej niż teraz, gdybym wykorzystywał wszystkich moich czytelników i namawiał ich do kupowania rzeczy. Ale nie uważam że jest to czymś dobrym. Po prostu czułbym się paskudnie robiąc to. Nie warto.

Złoty środek

Ci którzy uczą cię odnosić sukces będą dzielić się metodami, które są zazwyczaj podejrzane. Jeśli nie, często sprzedają banały, które tylko brzmią dobrze, ale są zbyt niejasne żeby naprawdę coś znaczyły.

Czytałem wiele, wiele rzeczy na temat sukcesu (nie da się ich unikać-są wszędzie), i naprawdę rzadko pokazują jak zdobyć to czego pragniesz.

I kiedy nie uda ci się to, winisz nie system, tylko swoją niedoskonałość.

Niezgłębiony problem

Są również inne problemy. Jakakolwiek jest twoja definicja sukcesu, to to coś co istnieje w przyszłości. Jest oparte na twoim pragnieniu osiągnięcia czegoś. Na poczuciu że nie jesteś tam, gdzie chciałbyś być.

Dlatego sprzedawcy "złotego środka" mają branie. Żerują na poczuciu niedoskonałości innych ludzi. To jest okropne.

Poza tym, podążanie za sukcesem to błędne koło. Chcesz więcej, a kiedy to dostajesz, chcesz jeszcze więcej. Nigdy nie jesteś zadowolony. Weźmy na przykład ludzi którzy mają miliard dolarów... oni odnieśli sukces, tak? Więc dlaczego nie przestają zdobywać pieniędzy? Na co potrzebują kolejnego miliarda? Na co, w ogóle, można wydać tyle pieniędzy? Dążą do zarabiania więcej, bo nigdy nie będzie im dość. Nigdy nie będę wystarczająco bogaci.

To się tyczy nie tylko bogatych, ale każdego kto jest żądny sukcesu. Pragnienie jest stanem, który nie ma końca, chyba że sam się poddasz.

Prawdziwy sukces

Być może mam wielu czytelników na Zen Habits, ale nie uważam że to uczyło mnie człowiekiem sukcesu. Byłem nim już od pierwszego dnia, bo pomimo tego, że nie miałem czytelników, robiłem to co kocham. Nawet wtedy, gdy nikt nie nazywał mnie człowiekiem sukcesu (wtedy faktycznie byłem nikim) naprawdę kochałem pisanie. I chociaż nie zgadzam się w wielu przypadkach z tym co pisałem wcześniej (w 2007), byłem szczęśliwy.

Sukces nie oznacza osiągnięcia czegoś w przyszłości, ale robienie czegoś co się kocha, właśnie teraz.

Czyż to nie oznacza że dbam o sukces? Jeśli sukcesem nazywasz to czym się zajmujesz, to tak, dbasz o niego. Ale wtedy "sukces" właściwie nie ma znaczenia, prawda? Jeśli to może znaczyć wszystko, to nie znaczy nic.

Więc zapomnij o "sukcesie" i znajdź radość, pasję, miłość teraz, natychmiast, w tym momencie. To jest właśnie sukces, który możesz osiągnięć bez żadnych kursów "samopomocy", bez żadnych metod. Po prostu wyjdź i zrób to.

środa, 12 stycznia 2011

Bądź spokojny

Be Still.

Bądź spokojny.

Tylko na chwilę.

Posłuchaj świata wokół Ciebie. Poczuj swój każdy wdech i wydech. Posłuchaj swoich myśli. Zauważ szczegóły w swoim otoczeniu.

Bądź pogodzony z byciem spokojnym.

W dzisiejszym świecie aktywność i ruch są nieodłącznymi cechami, jeśli nie naszych ciał, to na pewno naszych myśli, naszej uwagi. Cały dzień jesteśmy w pośpiechu, wykonując czynności, rozmawiając, pisząc e-maile, wysyłając i czytając wiadomości, klikając na kolejne karty przeglądarki, link po linku.

Jesteśmy zawsze "włączeni", zawsze połączeni, zawsze myślimy, zawsze rozmawiamy. Nie ma chwili na wytchnienie — całodzienne siedzenie przed ekranem rozgrzanego komputera a potem oglądanie hiperaktywnej telewizji nie można nazwać odpoczynkiem.

Wszystko to odbywa się kosztem braku czasu na kontemplację, obserwację i słuchanie. Tracimy spokój.

Co gorsza — cały pośpiech jest często nieproduktywny. Wiem, wiem — w naszym społeczeństwie aktywność jest najważniejsza — nieaktywność jest postrzegana jako lenistwo i nieefektywność. Jednak czasem zbyt wysoka aktywność jest bardziej szkodliwa niż brak działania w ogóle. Możesz szaleńczo biec w kółko, w pełni sił i chęci, ale nie zrobić niczego. Możesz też zrobić dużo — ale nic, co jest ważne. Oprócz tego, możesz krzywdzić swoimi zachowaniami, możesz bardziej pogorszyć sytuację działając niż będąc spokojnym.

Kiedy jesteśmy zmuszani do bycia spokojnymi — dlatego, że jesteśmy następni w kolejce albo czekamy na lekarza, lub na autobus albo pociąg — często stajemy się poddenerwowani i musimy się czymś zająć. Niektórzy z nas sięgną po komórkę, inni otworzą laptop lub teczkę z rzeczami do zrobienia lub przeczytania, inni zaczną się wiercić. Bycie spokojnym wciąż nie jest naszym nawykiem.

Pomyśl chwilę jak spędzasz swój dzień — w pracy, po pracy, przygotowując się do pracy, wieczorami i w weekendy. Czy jesteś w nieustannym pośpiechu? Czy bez przerwy czytasz i odpowiadasz na wiadomości, zerkasz na informacje i najświeższe doniesienia z prasy? Czy zawsze starasz się Zrobić Dużo Rzeczy Naraz, zakreślając wykonane zadania ze swojej listy jak maszyna, mknąc przez swój harmonogram?

Czy właśnie tak chcesz spędzić swoje życie?

Jeśli tak, niech spokój będzie z Tobą. Jeśli nie, daj sobie chwilę, by odpocząć. Nie myśl o tym, co musisz zrobić albo o tym, co już zrobiłeś. Po prostu bądź tu i teraz.

Po kilku minutach trwania w ciszy, zastanów się nad swoim życiem i tym, jak ma wyglądać. Wyobraź je sobie w zwolnionym tempie, z mniejszą aktywnością, w mniejszym pośpiechu. Zobacz życie z większym spokojem, z większym rozmysłem, z większym wyciszeniem.

A potem stań się tą wizją.

To całkiem proste, tak naprawdę: wszystko, co musisz zrobić to posiedzieć spokojnie przez moment każdego dnia. Kiedy się do tego przyzwyczaisz, postaraj się robić to krócej każdego dnia. Oddychaj, kiedy czujesz, że poruszasz się za szybko. Zwolnij. Bądź teraz. Znajdź szczęście teraz, w tym momencie, zamiast na nie czekać.

Delektuj się spokojem. To skarb, dostępny dla nas, zawsze.

Z Tao Te Ching:

Nie jest mądrym pędzić.
Skracanie oddechu powoduje za dużo stresu.
Zużyj za dużo energii, a
Prędko będziesz wykończony.
To nie jest Naturalna Droga.
Cokolwiek przeczy tej Drodze
Nie potrwa długo.

Poczytaj więcej o upraszczaniu w mojej książce, Potęga Upraszaczania.

Tłumaczenie: Karolina